Przyszła pora na tekst, który miał być pierwszym umieszczonym na blogu. Wyszło inaczej, więc wracam do tematu 🙂
Koci behawiorysta jest już coraz popularniejszym zajęciem (bo nie mogę tego nazwać zawodem). Nie jest to uregulowane w żaden sposób i tak naprawdę behawiorystą może nazwać się każdy robiąc kilkugodzinny kurs lub nie robiąc w tym kierunku nic.
Dlatego ważne jest żeby zanim umówimy się na konsultacje sprawdzić kwalifikacje takiej osoby bo czasami możemy jeszcze bardziej zaszkodzić naszemu pupilowi niż pomóc.
Ja znam na chwilę obecną trzy miejsca a w zasadzie dwa typowo kocie gdzie behawiorysta może zdobyć podstawową wiedzę. Jest to kurs Studium Kot: zachowania prawidłowe i zaburzenia behawioralne na Uniwersytecie Warszawskim a drugim takim miejscem są Studia podyplomowe w Wyższej Szkole Europejskiej WSE w Krakowie, które ukończyłam ja i mogę serdecznie polecić tym, którzy chcieliby się kształcić w tym kierunku. Tym bardziej, że Opiekunką tego kierunku jest Pani tech. wet. Małgorzata Biegańska- Hendryk znana behawiorystka i autorka trzech książek ( trzecia już w przedsprzedaży) oraz wielu ciekawych i przydatnych artykułów.
Ze znanych kursów mogę wymienić również kurs Coape Polska ale kształci on behawiorystów zwierząt, nie skupia się tylko na kotach.

Kim jest behawiorysta, czym się zajmuje, czego ludzie oczekują od takiej osoby i na czym polega konsultacja behawioralna.
Coraz częściej na grupach fb lub forach internetowych możecie spotkać się z taką poradą ” skontaktuj się z behawiorystą”.
Kto to jest ten behawiorysta?
Zacznijmy od tego co to jest behawioryzm.
Behawioryzm wg Wikipedii to (ang. behavior lub behaviour – zachowanie ) – filozofia nauki o zachowaniu ludzi oraz zwierząt. W podejściu tym uznaje się istotną rolę:
- środowiska jako czynnika, który kontroluje zachowania organizmów
- indywidualnej historii uczenia się poprzez konsekwencje (historia wzmocnień). Według tego podejścia zachowanie jest odpowiedzią na stymulację środowiska, a przyczyną zachowania są jego przeszłe konsekwencje (środowisko jest dla organizmu informacją, czy w danej sytuacji konkretne zachowanie będzie wzmacniane czy nie).
A tak po naszemu behawiorysta do osoba, która pomaga nam zrozumieć co takiego chce powiedzieć nam kot. Bo koty próbują nam powiedzieć dużo, ale nie zawsze każdy jest w stanie to zauważyć i zrozumieć co chce nam powiedzieć kot.
No i wygląda to tak, że kot „mówi swoje” a opiekun interpretuje to zachowanie np. jako złośliwość ze strony kota. Niestety to tak nie działa. Nie należy kotu przypisywać ludzkich cech bo takich nie posiada. To tylko nam ludziom się tak wydaje. Nie o to w tym wszystkim chodzi. Kot jak wiemy nie potrafi mówić i znalazł sobie inną formę komunikacji z człowiekiem jaką jest np. sikanie i oddawanie kału w różne inne miejsca poza kuwetą. Kot również pragnie realizować swoje potrzeby gatunkowe, które niekonieczne nam się podobają i są zbieżne z tym czego oczekuje człowiek od zwierzęcia np. drapanie mebli. Człowiek postrzega to jako działanie niepożądane, ale być może kot nie ma gdzie zaspokajać swojej ważnej potrzeby drapania a człowiek nie do końca jest tego świadomy, że kot ma taką potrzebę. I dlatego dochodzi do wielu nieporozumień na linii kot – człowiek.
Po to jest właśnie behawiorysta żeby pomóc znaleźć tą wspólną nić porozumienia i żeby każda ze stron czuła się komfortowo.
Dla prawdziwego opiekuna kota nie ma nic lepszego, jak to żeby jego mruczek był szczęśliwy i zadowolony.

Ale uwaga!
Jeśli oczekujcie od behawiorysty, że jak za machnięciem czarodziejskiej różdżki zaraz po pierwszej wizycie zamieni Wam kota w aniołka i wszystkie problemy znikną to niestety musze Was rozczarować. Raczej marne szanse żeby od razu zniknęły. Czasem „pracujecie” lub ignorujecie takie zachowanie kota parę lat wiec nie zmieni się ono w jeden dzień, tydzień czy nawet miesiąc a bywa, że może nie zmienić się wcale.
Im dłużej zwlekacie z rozwiązaniem problemu tym bardziej zachowanie uważane za niepożądane utrwala się kotu i trudno jest to potem zmienić.
Dlatego jeśli coś Was niepokoi i nie potraficie tego wyjaśnić naprawdę dobrym pomysłem będzie kontakt z behawiorystą.
Internet pełen jest różnych grup, na których możecie przeczytać wiele porad. Ale żadna z tych porad nie odniesie się bezpośrednio do Waszego przypadku. W wielu przypadkach wizyta na miejscu i obejrzenie środowiska w jakim żyje kot rzucić może inne światło na dany problem. Trzeba również uważać do jakich grup przystępujecie bo możecie uzyskać również te szkodliwe rady. Oczywiście są też i fajne grupy gdzie administratorzy mają bardzo dużą wiedzę i na pewno wyniesiecie stamtąd dużo wiedzy. Tylko taką wiedzę trzeba umieć zastosować.

A więc na czym polega ta konsultacja behawioralna?
Większość behawiorystów preferuje zasadę konsultacji behawioralnej na miejscu w domu opiekuna kota i to jest najbardziej optymalne rozwiązanie – zaproszenie behawiorysty do domu, w którym przebywa kot.
Oczywiście biorąc pod uwagę obecną sytuację w kraju część behawiorystów zawiesiło konsultacje na miejscu i nie konsultuje a część przeszła na konsultacje online przez Skype czy WhatsApp. Ja uważam, że nic nie zastąpi konsultacji na miejscu ale czasami potrzebna jest również dodatkowa konsultacja online oraz obejrzenie nagranych przez opiekuna filmików, ponieważ nie zawsze na wizycie możemy zobaczyć te zachowania, które są przedmiotem konsultacji. Dlatego połączenie obu rzeczy wydaje się najbardziej optymalne.
Wizyta behawiorysty trwa najczęściej od 1,5 do 2 godzin , czasami dłużej w zależności od problemu i obejmuje szczegółowy wywiad- rozmowę, obejrzenie środowiska kota, obejrzenie problemowego miejsca, kontakt z kotem jeśli to możliwe, określenie problemu, do czego dążymy czyli cel konsultacji, wstępną diagnozę i zalecenia jak będziemy pracować. Najlepiej żeby przy wizycie byli obecni wszyscy domownicy. Pozwala to poznać kilka punktów widzenia a być może coś, co dla jednej osoby jest oczywiste dla drugiej znaczyło coś innego albo było mało ważne. Zebranie tych wszystkich informacji pozwala na określenie wstępnej diagnozy problemu oraz możliwości jego rozwiązania.
Pytania mogą być naprawdę różne. Czasami może Wam się wydawać, że zupełnie nie są związane z problemem. Ale zaufajcie osobie, która je zadaje, ponieważ wiele rzeczy, które pozornie mogą nie mieć ze sobą związku są jednak powiązane.
Co jest najważniejsze w tym wywiadzie? Żebyście odpowiadali szczerze i nie bali się tak odpowiadać. Być może czasami Wasze odpowiedzi nie są takimi jakie chciałaby usłyszeć druga strona i zdajecie sobie z tego sprawę i dlatego boicie się do tego przyznać.
Nic bardziej mylnego. Po to właśnie przyszła do Was ta osoba żeby pomóc Wam rozwiązać problem, który się u Was pojawił a nie ganić Was za to, że coś robicie źle. Jeśli nie będziecie szczerze odpowiadać na pytania możecie być potem rozczarowani, że Wasz problem nie został rozwiązany. Więc szczerość i jeszcze raz szczerość.
Czasami pewnie zwrócę Wam uwagę na zachowania jeśli widzę, że drobne zmiany, nawet nie związane bezpośrednio z problemem, ułatwiłyby życie Wam i kotu. Ale na pewno nie będzie to forma nagany i wyrzutu w stosunku do Was. No chyba, że podchodziłoby to pod znęcanie się nad zwierzęciem ale myślę, że takie osoby raczej nie wzywają behawiorysty.
Nikt nie jest idealny i behawiorysta, który przychodzi do Was nie przychodzi Was karcić ani ganić. Przychodzi Wam pomóc. Naprawdę czasami niewielkie zmiany potrafią znacznie podnieść komfort życia Waszego i Waszego kota.
Wiem, że niektórzy nie podchodzą poważnie do osoby, którą jest behawiorysta i potrafią powiedzieć np., że moje koty to wychodzą i wychodziły zawsze luzem i nikt ich nie pilnował i żyją, na wsi koty jakoś żyły i jadły co tam im ze stołu spadło i łapały myszy, jedzą karmy marketowe i żyją 12 lat ,spadły już kilka razy z balkonu i żyją, wrzucaliśmy kolejnego kota do rezydenta i nikt nie słyszał o jakieś izolacji czy socjalizacji. Co za czasy i co za wymysły. Sama znam takie osoby, z którymi ciężko o tym dyskutować nawet przytaczając im konkretne argumenty. I tak może być, ale wszystko jest do czasu a nie wszystkie skutki widoczne są od razu. Czasami pewne choroby wychodzą po paru latach i nikt potem nie wiąże pewnych faktów ze sobą jeśli kot zachoruje, więc lepiej zapobiegać niż leczyć 🙂
Cieszy mnie też to, że powiększa się również grono bardziej świadomych opiekunów, którzy w kontakcie z behawiorystą widzą szansę na polepszenie relacji ze swoim pupilem i że jest to dla nich bardzo ważne.

Co dalej?
Po konsultacji opiekun dostaje pisemny raport/opinię z konsultacji oraz zalecenia czyli spisane rzeczy, które poruszaliśmy na konsultacji, zalecenia, różne linki i opisy. Staram się zawsze żeby było to jak najbardziej szczegółowe, więc czasami liczy to nawet 15 do 20 stron. Wiem – kto to potem chce czytać. No cóż, niekoniecznie wszystko musi być przeczytane od razu, czasami można wracać do pewnych rzeczy np. linków do zakupów zabawek czy suplementów w późniejszym czasie. Nie zawsze jest potrzeba zakupu wszystkiego od razu i warto wracać do tych zaleceń.
Bardzo istotną rzeczą, o której opiekunowie zapominają albo nie myślą, że jest bardzo ważna jest informacja zwrotna po konsultacji.
Kochani to bardzo ważny etap konsultacji. Behawiorysta musi wiedzieć czy to co zalecił działa czy nie działa wcale a może działa połowicznie. To bardzo ważne, ponieważ nie ma jednego utartego, takiego samego postępowania dla każdego kota. Owszem są jakieś schematy, które można zastosować ale każdy przypadek i każdy kot jest inny. Czasami to co pomogło w tym samym przypadku jednemu kotu już nie pomoże drugiemu. Inną sprawą jest też to, że nie zawsze jest to problem jednostkowy ale często jest to problem złożony, który wymaga zastosowania kilku rozwiązań lub rozwiązanie problemu będzie polegać na wykluczaniu pewnych rzeczy. I po to właśnie jest ta informacja od Was żeby pewnie działania można było zmodyfikować od razu w trakcie stosowania zaleceń. A nie dopiero po długim czasie wracacie z tym samym problemem. Niestety wcześniej nie daliście informacji zwrotnej, że to co zostało zalecone nie zadziałało.
Dlatego kontakt na bieżąco i informacja zwrotna jest bardzo ważnym etapem konsultacji.

Co chce również behawiorysta i co jest dużą blokadą przy dalszym kontakcie?
Badania. Badania to słowo tabu. Jak tylko pytam się czy były robione jakieś badania w tym kierunku, czy kot został dokładnie przebadany zanim zwrócono się do mnie o pomoc, czy zbadano kotu mocz, ponieważ sika poza kuwetą następuje niezręczna cisza a potem stwierdzenie, że nie żadnych badań nie robiono, kot był u weterynarza kiedyś tam, weterynarz go obejrzał i stwierdził, że kot zdrowy a czasami kot wcale nie był u weterynarza. Jeśli proszę o zrobienie przynajmniej badania moczu przed konsultacją, wierzcie mi, że dla opiekuna to jest duży problem i więcej już się z reguły nie oddzywa. Mam tylko nadzieję, że robi te badania i podjęte leczenie rozwiązuje problem. Chociaż myślę, że niestety w większości przypadków badania nie są robione a kot i ludzie męczą się dalej z problemem.
Z kotami to tak nie działa, że weterynarz go obejrzy i stwierdzi, że kot zdrowy. Kot bardzo długo potrafi ukrywać, że coś go boli. Wynika to z tego, że kot w przeszłości był drapieżnikiem i równocześnie ofiarą. Musiał ukrywać, że coś z nim jest nie tak żeby jego przeciwnik nie odkrył, że jest słaby i nie może się obronić. Nie wystarczy tu samo obejrzenie kota. Najlepiej wykonywać podstawowe badania profilaktycznie tj. morfologia, biochemia, jonogram, badanie moczu z osadem i badanie kału raz w roku. W zależności od predyspozycji lub wieku kota diagnostykę rozszerzamy lub robimy ja częściej.
A jeśli chodzi o pytanie o badania behawiorysta najpierw chce wykluczyć problemy zdrowotne kota a dopiero potem jeśli kot jest zdrowy można zająć się problemem od strony behawioralnej.
75% problemów, które zgłaszają opiekunowie ustąpiło po skierowaniu kota na badania i wykryciu, że kot wcale nie jest zdrowy jak twierdził opiekun.
Ja idąc z moimi kotami do weterynarza robię najszerszy pakiet badań jaki jest możliwy 🙂
Z tego miejsca pozdrawiam i dziękuję Pani Dominice i Panu Grzegorzowi, którzy mają cierpliwość do mnie 🙂 Ale tym moim uparciem na różne badania udało się wykryć parę rzeczy, o których nawet nie myśleliśmy, że mogą się zdarzyć. Ale to ja bardziej niż weterynarz znam swoje koty, obserwuje je, potrafię zobaczyć, że ich zachowanie nagle się zmieniło, że coś mnie niepokoi i wtedy wspólnie ustalamy dalsze kroki . Czasami pewnych rzeczy nie da się zobaczyć na wizycie, więc lepiej jest zrobić więcej i częstsze badania niż coś przeoczyć.
Oczywiście nie każdy musi od razu aż tak szaleć 🙂 Bardzo ważna jest współpraca na linii behawiorysta –opiekun- specjalista /weterynarz.
Kiedy jeszcze nie zadziała?
Kiedy będziecie sami modyfikować zalecone działania albo ich nie wykonywać wcale. Niestety zdarza się również i tak, że Wam się wydawało, że jak coś zrobicie tylko raz albo trochę to zmienicie to będzie to samo. No niestety często nie jest to to samo.
Chciałabym Was zachęcić do skorzystania z usług behawiorysty jeśli macie problem z kotem. Nie czekajcie z tym myśląc, że to samo minie. Być może minie na trochę a potem wróci ze zdwojoną siłą i wtedy będzie o wiele trudniej znaleźć rozwiązanie.
A na zakończenie taka definicja behawiorysty z materiałów ze studiów , która bardzo mi się podoba 🙂
„Behawiorysta powinien być obserwatorem, psychologiem, rozjemcą, adwokatem, oskarżycielem, tłumaczem, architektem wnętrz, logistykiem, animatorem, wykładowcą, pisarzem, czarodziejem”
I to święta racja.
Praca behawiorysty to tak naprawdę praca z człowiekiem czyli opiekunem kota. Od tego na ile behawiorysta jest w stanie przekonać opiekuna kota do zastosowania polecanych rozwiązań zależy czy dany problem zostanie rozwiązany czy też nie. Czasami bardzo trudno jest przekonać opiekuna, że to rozwiązanie będzie dużo lepsze niż to, które stosuje do tej pory 🙂 A kot? No cóż może zrobić wtedy kot?:)
To właśnie Ci dwaj Panowie na zdjęciach i ich relacje zainspirowały mnie żebym została behawiorystką.
Życzę Wam cudownych relacji ze swoimi kotami 🙂

