Nie mam dzieci. Ale czy na pewno nie mam dzieci? Tekst z przymrużeniem oka ale myślę, że wyciągniecie z niego coś dla siebie.
Ja w tej chwili czuję się jednak jakbym miała czwórkę dzieci 🙂
Dlaczego ? No to już wyjaśniam.
Jak wygląda standardowy dzień kociej „matki”. Nie używam tego słowa właściwie w stosunku do siebie, raczej bliżej mi do określenia opiekunka ale czytam w wielu miejscach, że wiele osób nazywa się kocimi mamami i tatusiami 🙂 I na pewno coś w tym jest 🙂
Pobudka
Nie wiem jak u Was ale ja codziennie rano jak tylko otworzę oczy widzę przed sobą kota albo koty. Koty w rożnych pozycjach, raz leżą jeszcze w pobliżu i też się nie ruszają, więc mogę przymknąć na chwilę oko a innym razem siedzą i wpatrują się we mnie z wyrzutem, że jeszcze nie wstałam i nie dałam im jeść. Jeśli widzą, że jednak się nie ruszam to kładą się obok w zależności od konfiguracji albo obaj z jednej strony albo każdy z innej i rozpoczynają mruczenie 🙂 Nie wiem czy ma mnie ono szybciej wygonić z łóżka czy raczej spowodować, ze zasnę znów. Czasami uda się to i mogę spokojnie jeszcze się pospać chwilę a czasami nie da rady i trzeba się podnieść. Czyż nie podobnie jest z małymi dziećmi jak rano wpadają do sypialni rodziców ?:)

Śniadanie
No ale trzeba w końcu wstać. Nie kieruję się od razu do kuchni żeby kotom dać jeść. Nie robię tego z bardzo prostego powodu żeby moje wstawanie z łóżka nie kojarzyło im się od razu z podawaniem jedzenia. Wyciągam tylko z lodówki karmę dla kotów, którą podaję w temperaturze pokojowej a jeśli jest jeszcze chłodna dodaję odrobinę ciepłej wody. Moje koty jedzą tylko karmę mokrą. Koty nie mają nawyku picia wody i większą część zapotrzebowania na wodę pobierają z pokarmu. Karma mokra natomiast ma dużą wilgotność i z reguły zaspokaja większą część zapotrzebowania dziennego kota na wodę. Kot powinien wypijać średnio około 50ml wody na 1 kg masy ciała. To obliczcie sobie ile powinien wypijać Wasz kot a ile wypija. Jeśli koty jedzą karmę suchą zapotrzebowanie to nie jest pokryte i koty powinny dopijać wodę z miski. Generalnie karmy suche nie czyszczą zębów co było przez wiele lat często przekazywanym mitem, są niestety wysoce przetworzone i często tracą swoje wartości odżywcze, zawierają dużo węglowodanów oraz mają bardzo niską wilgotność.
Więcej o suchych karmach i ich wpływie na zdrowie możecie poczytać u moich koleżanek na Instagramie @karma.wraca.podwojnie i posłuchać wykładu mojej koleżanki behawiorystki Blanki z Catosfera Szczecin , która prowadziła bezpłatny webinar na profilu Centrum Szkoleń Animalia.
https://fb.watch/5fAHxVmcP5/
W fajny, nienachalny sposób podzieliła się wiedzą na temat suchej karmy.
Nauczyłam się również, że nie należy od razu zabierać się za sprzątanie kuwet po nocy, ponieważ za chwilę będę je sprzątać ponownie 🙂 Dziwnym trafem prawie zawsze po jedzeniu każdy kot idzie do kuwety;)
Poranne przekomarzanie przy stole czyli podawanie posiłków
Zaczniemy od tego, że każdy z moich kotów lubi co innego i co innego mają dodawane do jedzenia np. Caspian dostaje suplement na stawy a razem z Rudolfem dostają suplement na obniżenie PH moczu. Niestety od pewnego czasu również przestały im smakować karmy, które dostają. Prym w wybrzydzaniu wiedzie Rudolf. No i jak to wygląda ? Mam w tej chwili 4 koty. Dwóch rezydentów i dwie tymczaski Lusię i Milę. Nakładam każdemu osobno w misce. Miski z jedzeniem stawiam w czterech różnych miejscach w domu. Dlaczego? Już zauważyłam to dawno temu, że wspólne spożywanie posiłków nie służy moim kotom. Koty w naturze polowały osobno a nie urządzały sobie wspólnych polowań. Jeśli jedzą obok siebie jedzą wtedy nerwowo i szybko, zerkając co chwilę jeden na drugiego. Najlepiej więc jak każdy z nich je w osobnym miejscu. Wystarczy nawet to, że jeden będzie jadł wyżej na blacie w kuchni a drugi na podłodze. No i jak to z dziećmi bywa lubią zaglądać sobie do talerzy. Gdyby mieli to samo w miskach nie byłoby to większym problemem bo to naturalne, że w którymś momencie po prostu zamieniają się miskami jakby każdy chciał sprawdzić czy ten drugi nie ma czegoś lepszego w misce. Problem robi się wtedy jeśli każdy z nich powinien jednak zjeść swoją porcję z suplementami przeznaczonymi tylko dla niego lub powinny spożywać różne ilości karmy.
I jaka moja rola w tym? To wygląda mniej więcej tak jakby rodzic stał nad niejadkiem lub pilnował śniadania każdego dziecka, co które powinno zjeść. I ja tak stoję na środku jadalni i tylko obserwuje czy każdy je swoje i żeby żaden nie zjadł z miski drugiego. I słychać tylko co chwilę” Rudolf nie ruszaj nie twoje, masz swoją miskę, nie wolno to Lusi , jedź bo zaraz Caspian zje twoja porcję, Mila nie wolno to Lusi jedzenie, będziesz miała zatwardzenie bo Lusia dostała leki na biegunkę” haha. Wierzcie mi ciężka robota.:) Nie mam tylu pokoi żeby każdego z nich zamknąć osobno do momentu zjedzenia posiłku 🙂 Myślę, że niejeden prawdziwy rodzic przeżywa to samo przy posiłkach.
Czasami koty nie są najedzone, więc proszą o dokładkę a czasami wiem sama, że muszę im dołożyć, ponieważ na początek dostają trochę mniej jedzenia żeby zjadły suplementy w nim zawarte. Potem dokładam im do pełnej porcji.
Jeśli ktoś ma problem ile jego kot powinien jeść najlepiej jak wyliczy ile kalorii powinien dostawać jego kot a potem przeliczy kaloryczność karmy, która mu podaje i tym sposobem ma dzienne zapotrzebowanie swojego kota na karmę. Oczywiście w taką dzienna dawkę kalorii powinniśmy wliczyć podawane dodatkowo smaczki.

Zabawa
Po jedzeniu rano moje koty często mają ochotę na zabawę. I w zależności od tego czy pracuję czy mam dzień wolny poświęcam im tyle uwagi ile mogę. Moim osobistym największym plusem tej pandemii jest praca zdalna. Ja jestem szczęśliwa, że nigdzie nie musze jeździć i więcej czasu spędzam z kotami. One, no cóż trudno powiedzieć 🙂 Spotykam się z różnymi opiniami. Czasami ciągłe przebywanie opiekuna w domu, jeśli wcześniej długo był poza domem może prowadzić do problemów behawioralnych. My wypracowaliśmy już pewną rutynę bo koty to rutyniarze, nie lubią zmian. Przewidywalność i ustalony harmonogram dnia daje im poczucie bezpieczeństwa. Na całe szczęście moje koty chyba lubią jak jestem w domu 🙂
Spróbujcie ustalić regularne pory karmienia, najlepiej 4,5 w ciągu dnia, zobaczycie, że będziecie mogli nastawiać zegarki. Moje koty zaczynają się kręcić o ustalonej wcześniej porze po kuchni, spacerują po blatach, patrzą wymownym wzrokiem, że czas już napełnić miski a nawet próbują rozmawiać 🙂 Tak u mnie koty spacerują po blatach kuchennych, leżą na stole i nie zabraniam im tego. Koty z natury są ciekawskie i lubią się wspinać. Nie jem na blacie a jak przygotowuje posiłek po prostu myję na bieżąco blat i stół. Jedyną rzeczą gdzie staram się je gonić jest kuchenka gazowa ale o tym potem.
Z każdym kotem muszę bawić się oddzielnie. Niestety większość dorosłych kotów nie będzie się bawić wspólnie z innymi kotami. To też wynika z kociej natury. O ile maluchy potrafią bawić się wspólnie to dorosłym kotom już to najczęściej nie odpowiada. Na początku wystawiam wszystkie zabawki, które mogą zachęcić ich do zabawy. Piłeczki, myszki, zabawki z piłeczkami, zabawki z myszkami, kręcące się , wirujące, papierowe kulki. Jest tego mnóstwo. Prawie jak w dziecięcym pokoju. Mam nawet osobną szafkę na zabawki. Niejedno dziecko mogłoby pozazdrościć ilości zabawek moim kotom.

Dlaczego je chowam ? Po pierwsze żeby w nocy, bo czasami to się zdarza, nie obudził mnie dźwięk piłeczki z dzwonkiem turlanej po podłodze albo dźwięk zawodzenia Lusi jak upolowała pluszową myszkę. Wierzcie mi można zerwać się na równe nogi słysząc takie miauczenie 🙂 Po drugie koty bardzo szybko nudzą się zabawkami. Jeśli leżą one całymi dniami na widoku nie budzą już takiego samego zainteresowania jak na początku. Dlatego warto je chować po zabawie, czasami na dłużej a potem wyciągać i są jak nowe. Największym powodzeniem jednak cieszy się wędka z piórkami. I tutaj każdy z kotów chciałby się pobawić. Jak tylko wyciągam wędkę pierwszym kotem, który rwie się do zabawy jest Lusia. O dziwo jest najstarszym kotem bo oceniono ją na 8 lat a jest najbardziej aktywnym i najbardziej lubiącym zabawę kotem. No więc żeby pobawić się z pozostałymi kotami muszę Lusię i Milę zamknąć w pokoju bo nie dadzą się bawić Rudolfowi i Caspianowi. Rudolf jak tylko widzi, że Lusia zaczyna zabawę wędką oddala się i obserwuje z daleka. Nie można go potem zachęcić do zabawy. Wędka bardzo dobrze pozwala na zabawę z zastosowaniem ciągu łowieckiego. Ważne jest żeby ten cykl był pełny i został domknięty zjedzeniem „upolowanej ofiary”.
Jak wygląda cykl łowiecki pisałam tutaj:
No cóż myślę, że każdy ludzki rodzic również jeśli dziecko zostaje w domu i nie idzie do przedszkola czy szkoły musi mu zapewnić atrakcje w ciągu dnia 🙂
A potem? Potem jest trochę spokoju bo każdy kot kładzie się w swoim ulubionym miejscu na drzemkę i ja mam trochę czasu dla siebie lub mogę zająć się pracą. Czasami Rudolf pomaga mi w pracy i bardzo chętnie wykłada się przed laptopem a czasami nawet prawie na klawiaturze 🙂 I tak trzeba poradzić sobie z „kocim dzieckiem” pracując.

Chwila wytchnienia nie trwa długo bo czas leci szybko i zbliża się pora kolejnego posiłku. Jeśli mam czas to bawię się z kotami przed posiłkiem a potem dostają posiłek mniej więcej w taki sam sposób jak opisany wyżej.
Potem inne zajęcia i dodatkowe dwa posiłki. Do tego nie zawsze nasz pupil jest zdrowy i dochodzi też opieka nad chorym kotem. Tak jak teraz Lusia od jakiegoś czasu zmaga się z biegunką i nie możemy znaleźć jej przyczyny. Jeśli dodać do tego paręnaście razy otwieranie i zamykanie drzwi balkonowych dla Rudolfa to naprawdę wydaje mi się, że moje koty są jak dzieci 🙂
Co jest jeszcze ważne mając ludzkie i kocie dziecko? Bezpieczeństwo.

Bezpieczeństwo w domu
Ile razy słyszymy, że mając małe dzieci trzeba mieć oczy wkoło głowy bo niestety o wypadek nie jest trudno. Tak samo jest z kotami. Ilość pomysłów w głowie kota moim zdaniem niczym się nie różni od ilości pomysłów w głowie dziecka.
Ja staram się chować rzeczy, które mogłyby zaszkodzić bezpieczeństwu mojego kota. Wszystkie ostre narzędzia typu noże, nożyczki leżą schowane. Nie leżą na blacie kuchennym czy stole. Kot wskakując z podłogi na blat może po prostu wskoczyć na nóż i niestety nie skończy się to dla niego dobrze. To samo dotyczy szklanych rzeczy. Nie mam w domu wazonów stojących wysoko. Nie zostawiam pustych słoików w miejscach gdzie w razie spacerów kot mógłby je zrzucić na podłogę. Sznurki, tasiemki, folie i inne rzeczy, które mogą zainteresować kota chowam. Rudolf ma taką przypadłość, że lubi czasami podgryzać wystające rzeczy , tasiemki z kalendarzy, zakładki z książek , nawet rogi książek.
Nie zostawiam nigdy jak gotuję kuchenki bez nadzoru. Zawsze mam w zasięgu wzroku i jestem blisko. A na pewno nie zostawiam gotującej się rzeczy na gazie i nie wychodzę z domu. Jak gotuję to gotuję na palniku z tyłu kuchenki. Na przednich na wszelki wypadek zawsze coś stawiam, żeby trudniej było dostać się kotu gdybym jednak nie zauważyła, że tam wchodzi. Akurat z tym generalnie nie mam problemu. Moje koty nie są zainteresowane ludzkim jedzeniem. No może czasami Rudolfa coś napadnie ale rzadko kiedy ma takie napady, musi być wtedy bardzo głodny przed posiłkiem. Z reguły tak mi wychodzi moje jedzenie, że najpierw karmię koty a potem jem ja albo jemy w tym samym czasie.
Chowam też ludzkie tabletki. Ich spożycie przez koty może okazać się dla nich zabójcze.
Kwiaty
Nie mam w domu kwiatów. Niestety nie mam ręki do kwiatów i słabo o nie dbam. Jeśli już mam to na balkonie latem, takie które są mało wymagające i nie szkodzą kotom.

Jeśli miałabym kwiaty w domu to na pewno sprawdziłabym najpierw czy nie są one trujące dla kotów. Czasami nawet mały kawałek kwiatka, listka czy innej części kwiatka potrafi doprowadzić do śmierci kota. Często słyszę, że mój kot się tym nie interesuje. No tak jak ze wszystkim teraz się nie interesuje ale skąd wiesz, że nie zainteresuje się tym kwiatkiem jak będziesz spać, jak nie będzie Cię w domu albo po prostu kiedyś z nudów. Dziwią mnie zawsze takie wypowiedzi, brak wyobraźni i ryzykowanie zdrowiem i życiem kota.
Trujące dla kotów kwiaty i rośliny możecie sprawdzić pod tym linkiem
https://www.aspca.org/pet-care/animal-poison-control/cats-plant-list
Na pewno warto też sprawdzić w kilku źródłach.
Na instagramie mojej koleżanki Ani @kotan_blog znajdziecie posty jakie poleca kwiatki bezpieczne dla kota.
Balkon i okna
Jednym z tematów bezpieczeństwa jest zabezpieczenie okien i balkonu oraz niewypuszczanie kota samopas.
Mieszkam w bloku ale nawet gdybym mieszkała w domu koty nie byłyby puszczone samopas na niezabezpieczonym terenie. Wiem, że to temat bardzo kontrowersyjny dla niektórych. Na wielu forach internetowych „ toczą się walki” między osobami, których koty są kotami wychodzącymi a osobami, których koty są w domu i wychodzą tylko na zabezpieczony balkon lub nie wychodzą wcale.
Nie będę się tu bardzo rozwodzić na ten temat ale wspomnę i oczywiście porównam do bezpieczeństwa ludzkiego dziecka. Puszczacie swoje małe dzieci same na podwórko, zostawiacie je na balkonie? Może niektórzy z Was tak robią, nie wiem. Ja jestem osobą, która nie wyobraża sobie puścić kota gdzieś bez kontroli w imię moim zdaniem źle pojmowanej wolności. Kot jest zwierzęciem udomowionym i jego miejsce jest w domu.
Na kota puszczonego samopas czyha tak wiele niebezpieczeństw, że mi się w głowie nie mieści, że ludzie potrafią to ignorować i pisać, że nie będą więzić kota w domu. Ja nie wyobrażam sobie tego, że mój Rudolf albo Caspian mógłby zostać rozszarpany żywcem przez psa albo dzikie zwierzę, przejechany przez samochód nawet na mało uczęszczanej drodze albo zginąć w męczarniach zjadając jakąś zatrutą kiełbasę bo akurat komuś nie pasuje, że znalazł się na jego posesji. Nie mówiąc już o tym, że tzw. ludzie potrafią złapać takiego kota urwać mu ogon, podpalić i znęcać się nad nim. Mało? Dla mnie wystarczy. I nie, nie jest to tylko teoria. Takie rzeczy dzieją się bardzo często. Wystarczy uruchomić internet.
Dlatego moje koty odpoczywają na osiatkowanym balkonie. Tutaj również słyszę wiele uwag typu mój kot tyle lat nie wypadł , nie skacze wcale na barierkę , nic go nie interesuje na balkonie. I fajnie, może te 10 lat nic go nie zainteresowało ale na ten 11 rok akurat zainteresuje go inny ptaszek albo zwierzątko, które akurat przejdzie pod balkonem.
Już o tym kiedyś pisałam ale ja od kiedy osiatkowałam balkon spędzam na nim o wiele więcej czasu bo jest tak jakoś przytulniej. A przy okazji wiem, że moje koty są bezpieczne.
Okna, które otwieram uchylnie mam zabezpieczone kratkami . W Internecie możecie zobaczyć czym kończy się to, że kot chciał wyjść przez uchylne okno. U mnie żaden kot nigdy jeszcze nie zajrzał przez uchylne okno i nie wiem czy by się nawet zmieścił ale ja czuję się lepiej z tym, że jednak mam te kratki. A nóż kiedyś wpadnie na taki pomysł.

Urlop
Część z Was na pewnie wyjeżdza z dziećmi ale część chciałaby jednak spędzić urlop bez dzieci 🙂
Jeśli chodzi o koty to oczywiście jest z tym ten sam problem. Nie będę ukrywać, że znalezienie opieki dla czterech kotów to również problem 🙂 O ile szybciej można znaleźć opiekę dla jednego kota na parę dni to już znalezienie opieki dla czterech kotów na dłuższy czas jest bardzo problematyczne i wymaga dużo logistyki i zaangażowania paru osób. Niestety moi ulubieni sąsiedzi, którzy dzielnie pomagali mi przez parę lat niedawno się wyprowadzili. Jeśli macie taką możliwość to warto skorzystać z profesjonalnego opiekuna, który wie jak zająć się Waszym pupilem.

Podsumowując to ja jestem odpowiedzialna za moje zwierzęta tak jak rodzic za swoje dziecko. One nie rozróżniają czy coś dla nich jest dobre czy też złe. To ja jako opiekun powinnam się orientować się w temacie i powinnam zadbać o swojego zwierzaka. Mówię tu o prawdziwych opiekunach, dla których kot to członek rodziny a nie po prostu jakieś zwierzę w domu. No bo przecież są i tacy właściciele i „opiekunowie”. Dbajmy o swoich pupili tak jak byśmy dbali o swoje dzieci 🙂 Niestety zarówno przy dzieciach jak i przy kotach trzeba mieć wyobraźnie co może się stać i umieć przewidywać pewne zdarzenia 🙂
Dla mnie opieka nad „ kocim dzieckiem” w wielu aspektach jest podobna do opieki nad ludzkim dzieckiem i jest również absorbująca. Napiszcie jak to jest z Waszymi kotami? Czy macie podobnie?

