Dzisiaj krótki tekst o tym po co uczyć kota sztuczek i czy to dobry pomysł a może niepotrzebny wymysł ?

Spotkałam się z taką opinią, że kot to nie małpa w cyrku i nie powinno się uczyć kota sztuczek.

Nic bardziej błędnego. Taka aktywność  doskonale stymuluje i ćwiczy koci mózg. Uczenie kota sztuczek pozwala również nawiązać głębszą więź z Twoim kotem i jest fajnym sposobem spędzania z nim czasu.  

Jest też jednym ze sposobów zabicia nudy, pozwala uniknąć frustracji u kota i poprawia jego sprawność fizyczną.

  • Oczywiście na każdą aktywność musimy znaleźć odpowiedni  czas. Kot powinien być zrelaksowany, nie powinien  być zestresowany, ponieważ koty  w stresie się nie uczą.
  • Rozpoczynamy naukę kiedy nasz kot jest chętny do robienia czegokolwiek. Nie będzie on zadowolony jeśli będziemy go aktywować do nauki w trakcie jego drzemki. Koty są aktywne najbardziej w godzinach porannych i wieczornych i wtedy wykorzystajmy ten czas na rozpoczęcie nauki 🙂 
  • Do nagradzania wykorzystujemy  jego ulubione smaczki. Najlepiej jeśli nie będzie bardzo najedzony bo wtedy jego motywacja żeby pozyskać smaczki będzie dużo większa 🙂

Ty najlepiej znasz swojego kota i wiesz kiedy jest odpowiednia pora, w której jest aktywny.

Na moim  przykładzie mogę śmiało powiedzieć, że taka nauka bardzo zbliża opiekuna i kota.

Na czym ogólne polega sposób nauki ? W skrócie na działaniach odruchów warunkowych.

Jak pisze w swojej książce „ Mój przyjaciel kot” Claire Arrowsmith :

„Kot za wykonanie pewnych czynności otrzymuje nagrodę. Zwierzęta uczą się, że działania mają konsekwencje, a jeśli wynik jest zadowalający, to dostają nagrodę. Z czasem kot zdecyduje się na wykorzystanie tej samej czynności . Powtórzenie umocni związek między działaniem a jego skutkiem, dlatego ćwiczenie zabaw na inteligencję i nagradzanie każdego poprawnego zachowania sprawia, że łatwiej jest odnieść sukces w przyszłości”

Kot będzie wiedział, że za wykonanie określonej czynności dostanie smakołyk. Na jednej krótkiej sesji najlepiej uczyć kota jednej sztuczki. Nie uczyć go kilku różnych sztuczek w jednym czasie.  Ja do nauki wykorzystałam  tzw.  kliker.

To takie małe urządzenie, które po naciśnięciu przycisku wydaje charakterystyczny dźwięk . Jeśli kot wykona żądaną komendę to następuje „kliknięcie” i kot wie, że po takim dźwięku natychmiast dostanie nagrodę. U mnie kliker sprawdził się znakomicie 🙂

Do nauki sztuczek wskazana będzie również duża dawka cierpliwości.

Więcej na temat nauki przez zabawę możecie przeczytać w książce wspomnianej autorki. Bardzo polecam. Z książki dowiecie się jak planować zabawy na inteligencję, co jest potrzebne do rozpoczęcia takiej zabawy, w jaki sposób nauczyć prostych komend jak siad, łapa czy piątka oraz bardziej skomplikowanych jak  przeplatanka między nogami czy przeskakiwanie przez przeszkody.

W książce znajdziecie również zabawy w ogrodzie lub na wybiegu  i jak nauczyć wchodzenia kota do transportera co może być przydatne w niektórych sytuacjach.

Podsumowując – czy warto trenować ze swoim kotem? Uważam, że jak najbardziej.  Nawet po to żeby wspólnie spędzić miło czas 🙂

Poniżej film, na którym Caspian przybija piątkę 🙂 Jest to już efekt końcowy. Z nim było mi o tyle łatwiej, że to straszny łasuch na wszelkiego rodzaju smaczki. I to była jego motywacja.

Przede mną wyzwanie nauczenia czegoś mojego drugiego kota Rudolfa. Ten niestety jest mniej podatny na naukę i jest mu trudniej się  skoncentrować.

W następnym poście trochę o zabawkach na smaczki.

A wy nauczyliście swojego kota jakiś sztuczek? Pochwalcie się w komentarzach! 🙂


W następnym wpisie na blogu co nieco o zabawkach na smaczki! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *